Klub Filmowy


Klub Filmowy w WDK



„Koźlak” jest otwarty dla miłośników sztuki filmowej,



którzy pragną pogłębić swoje wiadomości w tej dziedzinie i chcą brać czynny



udział w popularyzowaniu zjawisk artystycznych.

 

 Projekcje filmowe na naszych



comiesięcznych spotkaniach poprzedzone są fachową prelekcją i zakończone



dyskusją. Przy filiżance kawy lub herbaty, wspaniałej kameralnej atmosferze



gwarantujemy filmy o wysokich walorach artystycznych. Koordynatorem projektu

jest



Dorota Trocha natomiast prelekcje i dyskusje

prowadzone są przez Martę Turowską. 

 

Wszystkich

miłośników dobrego,

wartościowego kina

zapraszamy w trzecią środę miesiąca o godzinie 19:00

                                                                       

                                                                                               19.12.2018 r.


Tully to kolejny film o tematyce
macierzyńskiej, na planie którego ponownie spotkali się reżyser Jason
Reitman
, scenarzystka Diablo Cody oraz Charlize Theron.

Marlo
to zmęczona życiem matka, która właśnie urodziła trzecie dziecko. Jej pociechy
nie dają jej ani chwili spokoju, a obowiązki rodzinne wypełniają kobiecie każdą
dobę. Pewnego dnia z pomocą Marlo przychodzi jej zatroskany, bogaty brat, który
oferuje siostrze wynajęcie tak zwanej nocnej opiekunki, zajmującej się
niemowlęciem, aby rodzice mogli spokojnie się wyspać. Tak w życiu kobiety
pojawia się zawsze uśmiechnięta, otwarta i przebojowa niania, Tully. Między
bohaterkami rodzi się niezwykła więź. Aspektem, który stanowi filar i siłę
całej produkcji jest relacja pomiędzy postaciami Marlo i Tully. Charlize Theron i Mackenzie Davis zbudowały fantastyczną symbiozę swoich
bohaterek bardzo dobrze poruszając się w sferze emocji, które ją kreują. Ich
więź pełna jest fascynacji, zaciekawienia, troski, humoru oraz ogromnej dozy
zaufania. Te wszystkie aspekty doskonale współgrają ze sobą, tworząc przyjemny
koktajl, który chce się oglądać na ekranie. Twórcy umieścili bohaterki na
bardzo skrajnych biegunach psychologicznych i egzystencjalnych, jednak z
biegiem czasu coraz bardziej zmniejszają tę odległość dzielącą światopogląd
obydwu postaci, kreując interesującą zależność, która tak naprawdę łączy Marlo
i Tully. Z relacją tych dwóch postaci wiąże się też fantastyczny twist
fabularny, którego oczywiście nie zdradzę, aby nie zepsuć Wam zabawy podczas
seansu. Twórcy świetnie pokazują w tym wypadku, jak pewne decyzje ważą na
naszej przyszłości i nieodwracalnie zmieniają bieg naszego życia.

Charlize Theron brawurowo
wcieliła się w zmęczoną matkę, która najchętniej rzuciłaby wszystko i wyjechała
gdzieś daleko. Jej kreacja pełna jest sprzeczności, co jeszcze bardziej na
pewnym etapie seansu ubogaca jej relację z Tully. Theron dwoi się i trio na
ekranie, aby wypchnąć na powierzchnię wszelkie rozterki, które nurtują jej
bohaterkę. Wszystkie z pozoru normalne aspekty życia rodzinnego i codzienna
rutyna nabierają w tym filmie wręcz metafizycznego znaczenia, które decyduje o
własnym ja bohaterki. Szczególnie podoba mi się relacja Marlo z jej nadpobudliwym
synem, w której pewna frustracja ściera się z ogromną troską. Jednak największe
uznanie w tej produkcji według mnie należy się Mackenzie Davis i jej kreacji
Tully. Dzięki swojej charyzmie wymieszanej z niezwykłą subtelnością aktorka
wnosi swoją bohaterkę na wyżyny, kradnąc wszystkie sceny z jej udziałem. Do
tego Tully w wykonaniu Davis jest pewnym 
katalizatorem
wszystkich wydarzeń i emocjonalnych aspektów w filmie, stanowi o sile przekazu,
który ukrywa się pod powierzchnią historii. Szacunek twórcy produkcji pod
powłoką opowieści o trudach i urokach macierzyństwa stworzyli wzruszającą, ale
także zmuszającą do myślenia przypowieść o tym, że tak naprawdę tylko my sami
jesteśmy w stanie uporać się z naszymi codziennymi problemami. Historia
preferowana nam przez Reitmana i Cody gloryfikuje pewien rodzaj złotego środka
autonomii społecznej, który nie wchodzi w rejony egoizmu, ale przy okazji nie
staje się swoistą formą pełnego altruizmu. Twórcy zadają interesujące pytanie
na temat kształtowania się naszego życia na przestrzeni lat i wchodzą w sferę
przemijania, w której powrót do pewnych aspektów ludzkiej egzystencji nie jest
możliwy. Przy okazji okraszają swoją opowieść dawką niewymuszonego,
inteligentnego humoru, który w niektórych scenach nadaje kolorytu prowadzonej
przez scenarzystów narracji. Uwielbiam określenie „mały wielki film” i Tully spokojnie
mogę zaliczyć do tej grupy. Twórcy pod powłoką prostej historii prowadzą
opowieść o ludzkiej egzystencji, bez zbytniej pompatyczności, ale za to z
ogromną lekkością i humorem.’’